Taki mini niezbędnik na podróż
Thieves – szczególnie polecam w tym czasie. Mieszanka najsilniejsza przeciwwirusowo, a i przeciwbakteryjna. Nawet do środka maseczki 1 kropelkę można dodać i aromaterapia budująca odporność i chroniąca nas.
Można tez odrobinę olejku przetrzeć jakąś powierzchnię, której nie chcemy dotykać. Pomieszać z olejem lub alkoholem, co nie wysuszy dłoni, a jednak jest naturalne.
A przy okazji, jeśli boli krzyż po długiej podróży, albo spaniu w niewygodnym łóżku to kropelka lub dwie wcierana w miejsce bólu, oprócz złagodzenia jeszcze zadziała przeciwzapalnie. Także siła.
Peppermint – długa podróż, długi męczący dzień, lub ból głowy od rana… nanieś na kark lub skronie (uwaga na oczy!!!!) po kropli i ból i zmęczenie odchodzi w kąt. Zamiennik energetyków. Dużo chodzenia i zmęczone stopy? Nanieś po kropli i rozprowadź z kremem lub olejkiem i poczuj jak oddychają na nowo. Jest moc!
Lemon albo Citrus Fresh – działa antyseptycznie, odświeżająco i wprowadza w dobry nastrój.
DiGieZie – ratownik mój na tzw. chorobę lokomocyjną, albo po tym jak zjemy coś, co nam usiądzie na żołądku i ciąży, ciąży… 2 kropelki na żołądek i po sprawie.
A jeśli to podróż z nocowaniem, to na spokojny sen oczywiście Peace and Calming lub Rutavala z nutką lawendy.
A jeśli kiedyś będzie nam dane latać samolotem lub pociągiem zatłoczonym lub pracować gdzie nie do końca czysta klima, to Copaiba zawsze uratuje sytuacje i jak smok zdmuchnie całe zło.

Dodaj komentarz